okej. rok 2010. wracam...cholera tylko z czym? wiersze, jedyna forma ucieczki od tej przytlaczającej codziennosci, nie sprawiają mi już takiej przyjemnosci jak dawniej. i naprawdę, nie wiem z czego to wynika...
przede mną ostatnie miesiące w szkole, miejscu, którego szczerze nie nawidzę. nie będzie mi brakowalo ludzi, nauczycieli, itd. no może z wyjątkiem pań sprzątaczek, u których fajnie się zawsze pilo na przerwie kawę lub herbatkę..
przygotowuję się psychicznie do matury. trochę się już nawet uczę. ale prezentacja na ustą z polskiego wciąż jeszcze nie rozpoczęta, chociaż dzisiaj zlożylem ostateczną deklarację dotyczącą mojego tematu. temat brzmi następująco:
"Wplyw wojny na psychikę czlowieka. Omów zagadnienie, odwolując się do wybranych utworów literackich".
cale ferie zimowe to jakis jeden wielki koszmar. dobrze, że już się kończą.
1)poznalem kogos naprawdę fantastycznego. problem? dzieli nas odleglosc.
2)boję się pewnej sprawy, problemu, który muszę w końcu rozwiązać. ale przyznanie się do tego, przed wszystkimi moimi znajomymi i nie tylko, wiązalo by się w dużym stopniu z wysmianiem mnie, odwróceniem sie ode mnie, itd. kurwamac
3) moje miasto jest pieprzoną prowincją. muszę się z tąd jak najszybciej ewaukować.
tyle.
m.i.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz