spłynął ów na mnie potok słów twoich
jak grom z jasnego nieba
przeszył moje ciało kaskadą drgań
wdarł się w zakamarki
mojego umysłu zniewolonego
mówisz, żebym nie wyglądał przez okno
za nim bezkresna niewiadoma
życie nasze niepoukładane
jest teraz zabawą w rzeczywistość pozorną
mówisz, żebym się w końcu zatrzymał
rozejrzał się wokoło
lecz ja nie chcę
wolę się oszukiwać przecież
czasu nie liczyć
wiecznie gdzieś błądzić
pod wpływem opium
poszukiwać ludzi serdecznych
nie bądź moją rozterką
kolejnym błachym problemem
jestem już zgubiony...
nie ma dla mnie powrotu
we mnie i poza mną
jestem skazany na wieczny trud.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz