* * *
kiedyś przestanę wierzyć w miłość
stanę się mniej problematyczny
zaszyję się gdzieś pod Mostem Londyńskim
będę liczyć kaczki na wodzie pływające
czasami zapalę zagranicznego papierosa
zasnę w parku na ławce
przez światło poranne wyciszony
przez wiatr mierzwiący potargane włosy moje
upłyną tak wiosny i zimy
a ja wciąż zagubiony
będę zaczepiać mijanych przechodniów
pytać o drogę na koniec świata
pytać o drogę do domu
nikt się nie zatrzyma
nikt nawet na mnie nie spojrzy
a kiedy liście z drzew znów zaczną spadać
jakiejś tam kolejnej jesieni
położę się zwinnie na jasnym asfalcie
zaczekam na autobus
kilka lat spóźniony
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz